like a lightbulb hanging over my bed
opium dreams

Dwa dwa dwa razy za duże tego już. Przeciskam sie między dniami jak burak cukrowy przez maszyknę do robienia kawy. W lesie nie wyczarujesz jelenia, który zerka spod oka podbitego lecącą butelką z piwem. A tu dni leniwie suną jak pociągi które i tak już dawno odechały w stronę poludniową. Lucid dreams sobie na klatkę wrzuciłem i spadam po sznurku na dno mojej lupki gnoju nieopodal gdzie kebaby rozdają z włosem czarnym zamiast sosu. I już tak pół roku na świat sobie patrzę z wysoka i pomponem macham sobie na pocieszenie że jeszcze troche mi zostało śniegu w lodowce na to upalne lato.
@ 2010-05-30 18:22 Komentuj [0]


no way out

pompon nie kicia mówili ludzie przechodzacy przez bazar gdzieś na rozdrożu myśli i strawchu mowiąc sobie po cichu na ucho że nikt im nie powie juz nic. Szkoła zaczyna się znów, jakies 5 lat za późno ale przunajmniej brzuch nie jest juz miekki jak kiedys na obozie po 2 piwach za szafką. Pani pognieciona ma psychike jak ręczniki w moim koszu na brudy. Coż tu począc jak nie ma nawet z kim a nos zasznurowany linka od prania i woda nie ma gdzie uciec. Prasuje codziennie moje myśli zapijając łykiem kawy i pomimo pomysłów boli.
@ 2010-01-06 21:09 Komentuj [0]


cropcircles

przeciskam się przez wentylek tego syfu i widze już koniec tej drogi w lesie który wykarczowali już tyle razy. Ślimaki mnożą się na potęgę a ja nie mam już ani współczynnika strachu ani zasobów przestrzennych na jego uzupełnienie. Myślę że w nocy śmierdzi juz tak jak dawniej więc czas przeobozować razem z mongołem gdzieś w krzaku koło domu. Pochodzi on z ułam baton- nowej siedziby pluszu animuszu. Skrót P.I.S.U.A.R mówi sam za siebie. ten kto mysli że nie damy rady myli sie i to nie wie jeszcze jak bardzo!!! Cropocirles już jednak w głowie mam, nie wiem dokładnie co to ale nazwa bardzo mi się podoba. Tak jak rustic bellyflop taki jak ma moja dzieczyna patrząc na mnie przez tkanine z siatki na ryby.
@ 2009-09-07 22:19 Komentuj [0]


soup fluid

posypałem się z każdej strony proszkiem na osuszenie gardła tylko że piwa mi zabrakło z głodu. lekko nieaktualne są już informacje jutrzejsze ale nie myślę o tym nic. Szukam w nosie radości wskazującym palcem. Planuję mieć 6 ale nie wiem czy wyjdzie coś z tego. Mam juz troche dość ale nie będę sie rozmywał jak obraz namalowany flamasterm na papierze toaletowym który ktoś ma zaraz spuścić w otchłań zapomnienia tego higienicznego świata. Dobrze mi w moim homebase i ciężko się ruszyć z tego dołka w moim krześle w którym nazbierało się już sporo mułu.Ale wracam do formy i mniej już jem. Będę Ćiubaka. AJ!!! 
@ 2009-07-17 00:21 Komentuj [0]


arround, arrived

Kolejny szczebelek na drabince pokonuje zużyta puszka wspinając się do żółtego pojemnika na śmieci z napisem "re- cycle" - znaczy że wrócę kiedyś do ponownego obiegu. Pojawia się nagle problem z minami a winda nie chce do mnie przyjechać. Dobrze że zrobiłem misia. Lżej mi troche i nie zatykają mi sie już uszy jak pochylam sie nad zlewem żeby zobaczyć co w trawie piszczy schowane coś niepopodal za krzakmi, garaż chyba albo budka podsłuchowa dla tej części księżyca. 4 dni, jeszcze troche i żelazo będzie lać się kamieniami - oto ja przodownik korporacyjnej pracy.
@ 2009-06-21 20:57 Komentuj [0]


desert weird

Wracam z wielkim krzykiem na ustach i pełnym plikiem papierów w teczce na plecach w prawa stronę wykrzywioną. Powrót do wielkiego smaku bułgarii ale sukces juz nie ten sam. Zachód ciagnie mnie jak samotne kobiety mężczyzn do swoich samochodów stojacych w ciemnych alejkach. Przytrzymam jeszcze z 10 dni i włączę sobie szóstkę - tak sobie obiecałem jadąc prawie do nieba jak zatykały mi sie uszy. Myslę że postawię kiedyś dom, otocze go szerokim murem i kupię strzelbę. Bedę walił na oślep, bo trzeba je zastrzelić żeby nie wyginęły zanim umrą z braku jedzenia. Szarpie się z małą chinką i chciałbym jeszcze raz popłynąć jak wtedy 3 lata temu. Tylko muzyka ta sama już.
@ 2009-06-15 23:55 Komentuj [0]


luzzed up 2009

wrzucilem tą 5-tkę w życiu, frusracja to następna stacja - 88 latka czekająca na ekmisję z tysiącem kotów i rentą za 200 zł, a ja czekam z łańcuchem na głowie i dzurą w lewej skarpetce, dawno wyklęty przez społeczeństwo tej ośki. Swieci sie z 3 miejsc ale nie widze w co mam agrafkę wsadzić i tak do świtu póki nie usłysze jak ewakują śmieci do obozu przejściowego gdzies pod miasto. Pomiędzy samochodami widze jak przemyka mi życie, jak bieg po rozbitych szybach z gasnącym papierosem między palcami u stóp do tego ten niesutający smród spod prawej. Ten shitty world produjuje różę, jej zapach trwa chwile lecz i tak sie rozmywa.


@ 2009-03-19 22:10 Komentuj [0]


polizałem elektrykę

zatarło się maśło z wodą jak śliwka w kompocie. Wielki juz pokonany i gwiazdka na choince jest celem następnym z cętkami i skórą lamparta rozwieszoną miedzy trzepakiem obok bloku tak jak w drugiej podstawowej śmietnika się nie boimy. Okazało się ze piękny znów wywołuje burzę hormonów a inwestycja w procent zawsze sie opłaca. Najlepsza lokata to ta 5 x 5% albo od razu kaliber 40% zarzucić tylko ze odrzut dużu i zarzuca na poligonie doświadczeń zyciowych. Myślę że zapadam się albo zabijam kota we śnie jak dzis w nocy. Nie sądziłem że okrucieństwo przybiera też formę urojoną ale ostatecznie nie powiesiłem go na haku. Musze jeszcze nad tym popracowac ale czuje poprawe sytuacji bo muchy latają juz jakoś prościej. Poczułem ze jestem Batmanem ale okazało sie żę zdetronizował mnie J. Wracają poplątane myśli i chęć żeby było tak jak gdy lizałem kable pod napięciem ale nic z tego nie wyszło.
@ 2008-09-09 23:41 Komentuj [0]


nocny wieszak

wracałem bokiem scieżynki nieopodal chodnika pokrytego błotem, zobaczyłem że juz od 2 dni nie ma słońca a dzwigi smieją się do mnie niepowtarzalnym szczerym usmiechem. Zatrzymałem się biegnąc na chwile żeby zobaczyć ile zostało im jeszcze życia ale potknąłem sie o rozjechanego kota w butach który znów chciał uratować świat. Nie zburzyło to mojego poczucia winy i uciekałem ile mogłem i jak mogłem najszybciej. Przydałby sie nocny wieszak do zawieszenia fakultatywnego tego postepowania.


@ 2008-08-15 22:33 Komentuj [0]


ryby

wieczorem obok zlewu znalazłem martwy stanik, zaciekwił mnie swoją sczerością leżac tak w kałuży piasku z butów mojego kolegi. Na głowie miał miał rozsypany i paluszki z konetenera na smieci z bloku obok stało coś wielkiego z duzym nosem i pończochą w bucie. Nowe to niby było i świerze z ciekawą polewą z masy szpachlowej na twarzy ale ja wróciłem do warsztatu meleksów w których śmierdzi skoszoną koniczyną i piwem które ktoś schował sobie do skarpety miał czyste i tylko nie uwierzył i go zamoczyło na szyi bo niby ryby łowił na partyzanta z okopu na skale.
@ 2008-08-07 16:29 Komentuj [0]


  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]